Głosowania posłów w sprawie aborcji w VI i VII kadencji

W ubiegłym tygodniu posłowie głosowali nad odrzuceniem w pierwszym czytaniu dwóch projektów ustaw na nowo regulujących dopuszczalność aborcji w Polsce.

Projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, zgłoszony przez posłów Ruchu Palikota, który zakładał prawo do przerwania ciąży do 12 tygodnia, został odrzucony. Posłowie zdecydowali się kontynuować prace nad projektem Solidarnej Polski, zakazującym aborcji ze względu na ciężkie uszkodzenie płodu lub chorobę zagrażającą jego życiu, a zatem zaostrzającym obecnie funkcjonujące przepisy.
 
Dalsze prace nad projektem zaostrzającym przepisy zostały poparte przez 40 posłów Platformy Obywatelskiej, co zagwarantowało przewagę zwolennikom tego rozwiązania. Zachowanie posłów  PO spotkało się z szerokim zainteresowaniem mediów i krytyką ze strony szefa rządu.
 
Ponad rok temu mieliśmy do czynienia z podobnymi dylematami. Pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu, 31.08.2011 posłowie rozpatrywali dwa projekty zmian w prawie regulującym kwestię aborcji. Parlament VI kadencji odrzucił zarówno obywatelski projekt ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji, jak też projekt zgłoszony przez posłów SLD, który dopuszczał możliwość przerwania ciąży do 12 tygodnia.
 
Większość posłów obecnej kadencji, zasiadała w ławach sejmowych także w poprzedniej. Serwis MamPrawoWiedziec.pl porównał, w jaki sposób głosowały poszczególne osoby w czterech głosowaniach – dwóch z zeszłego tygodnia i dwóch sprzed roku. Zakładaliśmy przy tym, że głosowanie przeciwko odrzuceniu projektu zmiany przepisów, jest wyrazem poparcia dla tej zmiany, zaś głosowanie za odrzuceniem, oznacza, że poseł nie popiera postulowanych w projekcie rozwiązań.
 
Założenie to, nie zawsze jest odpowiednim sposobem interpretacji głosowań posłów, o czym świadczą między innymi wypowiedzi niektórych członków PO z zeszłego tygodnia. Posłowie PO, którzy opowiedzieli się za dalszymi pracami nad projektem Solidarnej Polski tłumaczyli swoją decyzję nie tylko własnymi przekonaniami i brakiem dyscypliny partyjnej, ale także znajdowali inne uzasadnienia, jak np. chęć umożliwienia szerokiej dyskusji nad tą kwestią, czy demonstracyjne okazanie niezadowolenia z pracy szefa klubu Rafała Grupińskiego.
 
Niezależnie jednak od intencji, poseł, który głosował za dalszymi pracami nad ustawą, w odbiorze społecznym, faktycznie poparł zaostrzenie przepisów aborcyjnych. Obywatele obserwują pracę posłów przede wszystkim przez pryzmat ich zachowań w głosowaniach parlamentarnych i na ich podstawie oceniają swoich reprezentantów. Sprawdzamy zatem w jakim stopniu posłowie są w swoich decyzjach konsekwentni.
 
Okazuje się, że 12 posłów Platformy Obywatelskiej, którzy w ubiegłym tygodniu głosowali za kontynuowaniem prac nad projektem Solidarnej Polski, półtora roku temu opowiedziało się za odrzuceniem obywatelskiego projektu ustawy, który wprowadzał całkowity zakaz aborcji.  Kolejne 14 osób z tej partii wstrzymało się od głosu w ubiegłym tygodniu, podczas gdy w poprzedniej kadencji opowiedzieli się za odrzuceniem projektu obywatelskiego. Lista posłów którzy głosowali w ten sposób znajduje się w tabelach 1 i 2.
 
Trudno jest porównywać głosowanie nad omawianymi dwoma projektami, ponieważ propozycja z VI kadencji przewidywała dalej idące ograniczenia prawa do aborcji (całkowity zakaz), niż propozycja Solidarnej Polski, dyskutowana w ubiegłym tygodniu, która pozostawia prawo do usunięcia ciąży w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia kobiety oraz gdy jest skutkiem przestępstwa. Gdyby jednak nawet część z posłów, którzy rok temu byli przeciwnikami zaostrzania przepisów aborcyjnych, w tym roku zagłosowała za odrzuceniem  projektu Solidarnej Polski, zdecydowaliby oni o wyniku głosowania.
 
Z drugiej strony, w niewielkiej grupie posłów, którzy sprawowali mandat kadencji i obecnie, widać tendencję liberalizacji poglądów, w przynajmniej głosowań.
 
W Polskim Stronnictwie Ludowym spadło poparcie dla ograniczania prawa do przerwania ciąży w szczególnych przypadkach. Waldemar Pawlak, Krzysztof Borkowski, Józef Racki i Piotr Walkowski, rok temu chcieli pracować nad ustawą, która przewidywała całkowity zakaz aborcji. Tymczasem w ubiegłym tygodniu trzech pierwszych opowiedziało się za odrzuceniem projektu ograniczającymi prawo do legalnego przerwania ciąży, a Piotr Walkowski wstrzymał się od głosu w tej sprawie.
 
W Platformie Obywatelskiej dwie posłanki, Monika Wielichowska i Renata Zaremba zliberalizowały swoje poglądy od ostatniego roku. O ile w 2011 roku opowiedziały się za odrzuceniem liberalnego projektu SLD, to w tym roku głosowały za tym by Sejm pracował nad projektem ustawy, zgłoszonym przez Ruch Palkota.
 
W pozostałych przypadkach, posłowie głosowali w sposób, który nie pozwala dostrzec, żadnych potencjalnych sprzeczności czy paradoksów. Należy także zaznaczyć, że takie sytuacje, nie wystąpiły poza członkami koalicji rządzącej. W Prawie i Sprawiedliwości posłowie zawsze opowiadali się za zaostrzeniem przepisów i przeciw  ich liberalizacji. Członkowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej także głosowali zawsze w oczywisty do przewidzenia sposób. Ani w ugrupowaniu prawicowym, ani lewicowym, nie zdarzyło się by ktokolwiek wstrzymał się od głosu, w którymś z czterech omawianych głosowań.
 
Oczywiście istnieje wiele powodów, dla których poseł mógł głosować inaczej w poszczególnych przypadkach. Oprócz zmiany poglądów może to być inny kontekst społeczny, inne niż mogłoby się wydawać intencje głosowania w określony sposób (oprócz poparcia dla określonego rozwiązania prawnego może to być chęć umożliwienia dyskusji, czy ścieranie się sił politycznych), czy też różnice w zapisach poszczególnych projektów, szczególnie znaczące w przypadku omawianych projektów konserwatywnych. Jak było w przypadku posłów PO? Na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że poseł John Godson już zdążył zmienić zdanie.