Interpelacje poselskie

Co jakiś czas, w mediach pojawiają się rankingi pracowitości posłów, tworzone na podstawie skrupulatnie wyliczanej obecności deputowanych na głosowaniach, aktywności w komisjach, ilości wystąpień czy liczby złożonych interpelacji.

Można zadać sobie pytanie, ile z tych zestawień przedstawia dane faktycznie świadczące o jakości pracy parlamentarzystów. 

Redakcja serwisu MamPrawoWiedziec.pl postanowiła przyjrzeć się ostatniemu z wymienionych elementów – interpelacjom poselskim. Nie chcemy jednak poprzestać na tworzeniu kolejnego rankingu. Chcemy sprawdzić jak jest wykorzystywane to narzędzie indywidualnego działania posła oraz przyjrzeć się, kto, i z kim próbuje się komunikować drogą interpelacji.

 

Interpelacja jest to formalne pytanie, jakie poseł kieruje do premiera lub ministra za pośrednictwem marszałka Sejmu. Regulamin Sejmu precyzuje, że interpelacja powinna dotyczyć „spraw o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa”. Poseł powinien przedstawić faktyczny stan w interesującej go sprawie i zadać pytania dotyczące danej kwestii. Członek rządu ma trzy tygodnie na odpowiedź. Interpelacja to nie tylko sposób uzyskiwania przez posłów informacji, ale przede wszystkim narzędzie pełnienia funkcji kontrolnej nad Radą Ministrów oraz wskazywania obszarów, w których należy podjąć działanie. Tyle teorii.
 
Wygląda na to, że podczas obecnej kadencji padnie rekord ilości złożonych interpelacji. Przez rok posłowie zadali tą drogą ponad 11 tys. pytań, podczas gdy w całej poprzedniej kadencji Sejmu było ich mniej niż 25 tys. Jeśli przyjrzymy się liczbie interpelacji składanych w poszczególnych kadencjach Sejmu, okazuje się, że od 1989 roku systematycznie narzędzie to staje się coraz bardziej popularne. Wyjątek stanowi piąta, skrócona kadencja.

Wykres 1. Liczba interpelacji złożonych w poszczególnych kadencjach Sejmu (dla VII kadencji prognoza).
 
 
Kto składa interpelacje?
Zdecydowanie najwięcej, bo 4,7 tys. interpelacji złożyli dotychczas posłowie Prawa i Sprawiedliwości (136 posłów). Jeśli jednak wziąć pod uwagę wielkość ugrupowania, aktywniejsi okażą się członkowie Solidarnej Polski (19 posłów), którzy 752 interpelacje. Każdy poseł SP złożył średnio 40 interpelacji, podczas gdy w PiS średnia to 35 zapytań. Najmniej chętnych do publicznego kierowania zapytań do ministrów jest wśród członków koalicji rządzącej. Co ciekawe, znacząco mniej interpelacji na jednego posła przypada w Polskim Stronnictwie Ludowym (262 interpelacje na 28 posłów, średnia: 9,4) niż w Platformie Obywatelskiej (3230 interpelacji na 206 posłów, średnia: 15,7).  Posłowie partii lewicowych lokują się po środku, składając średni 29,9 interpelacji na osobę w Ruchu Palikota i 26,2 w Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Wykres 2. Średnia liczba interpelacji złożonych przez 1 posła wg. klubów.
 
W sumie, w całym Sejmie z instytucji interpelacji poselskiej skorzystało jak dotąd 406 posłów. 54 osoby nie złożyły żadnego zapytania w tej formie, między innymi ministrowie i szefowie większości patii politycznych.
 
Wykres 3. Liczba posłów, którzy złożyli i nie złożyli interpelacji, wg. klubów.
Posłowie ministrowie – czy składają interpelacje do kolegów z rządu?
Posłowie, którzy jednocześnie pełnią funkcję ministra, rzadko składają interpelacje do kolegów z rządu. Dotychczas z tego prawa skorzystało 3 spośród 12 posłów będących ministrami.
 
Radosław Sikorski wraz z grupą posłów z regionu pytał Minister Rozwoju Regionalnego o plany utworzenia metropolii bydgoskiej.
 
Barbara Kudrycka złożyła 4 interpelacje dotyczące spraw lokalnych oraz ogólnopolskich. Pytała o możliwość udzielenia przez Ministerstwo Finansów pożyczki dla miasta Sejny oraz o możliwość włączenie Białegostoku do grona miast metropolitalnych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Posłanka wysłała także interpelacje do Minister Edukacji dotyczącą stanu przygotowania szkół na przyjęcie sześciolatków oraz interweniowała u Ministra Finansów w sprawie problemu z pomyłkowo wykonanym przelewem przez firmę, która się do niej zgłosiła.
 
Jarosław Gowin interpelował w najbardziej zróżnicowanych tematach. Pytał on Ministra Zdrowia o finansowanie badań klinicznych, Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej o obwodnicę miejscowości Łapczyca, Ministra Spraw Zagranicznych o pomoc dla małoletnich ofiar II wojny światowej oraz o Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o funkcjonowanie szkół muzycznych.
 
Mimo tych trzech wyjątków, należy zwrócić uwagę, że większość ministrów sprawujących jednocześnie mandaty poselskie nie korzysta z omawianej formy kierowania zapytań do rządu.
 
Interpelacji nie składają też szefowie partii. Donald Tusk, Jarosław Kaczyński oraz Waldemar Pawlak nie złożyli ani jednej, Janusz Palikot, wraz z grupą posłów złożył jedną, w sprawie sytuacji w Tybecie. Jedynym wyjątkiem jest Leszek Miller, który przez rok zgłosił 20 interpelacji.
 
Do kogo posłowie kierują interpelacje?
 
Najwięcej interpelacji (1469) zostało złożonych do Ministra Zdrowia, Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (1463) oraz Ministra Pracy i Polityki Społecznej (1082), najmniej interpelacji (129) otrzymała Minister Rozwoju Regionalnego.
Nie ma znaczącej różnicy między tym, jak wiele interpelacji trafia do ministrów będących członkami Platformy Obywatelskiej, a tym, ile trafia do ministrów z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Widać natomiast, że posłowie mają nieco mniej pytań do ministrów bezpartyjnych.
Poszczególne kluby parlamentarne różnią się między sobą tym, do kogo kierują swoje interpelacje ich członkowie.
Posłowie PiS najwięcej pytań skierowali do Premiera, tymczasem parlamentarzyści PO, RP i PSL najchętniej zasypują zapytaniami Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Klub Poselski SLD skierował tyle samo interpelacji do obu wymienionych instytucji. Uwagę zwraca Solidarna Polska, która najwięcej zapytań wystosowała do Ministra Sportu i Turystyki. Co ciekawe, prawie wszystkie interpelacje zostały złożone w lipcu i we wrześniu, przez tylko dwoje posłów. Beata Kempa i Piotr Szeliga pytali w sumie 42 razy o stan przygotowań zawodników poszczególnych dyscyplin do igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich oraz złożyli 85 Interpelacji, w których prosili o informacje na temat finansowania poszczególnych dyscyplin i związków sportowych.
 
Wykres 4. Interpelacje posłów SP do Ministra Sportu i Turystyki.
Przypadek Ministerstwa Sportu i Turystyki jest dość wyjątkowy pod względem nagromadzenia interpelacji w jednym okresie. Te złożone we wrześniu stanowią 42% wszystkich zapytań składanych w ciągu roku. Podobne zjawisko, choć na mniejszą skalę, można zauważyć w przypadku Ministra Sprawiedliwości, do którego we wrześniu trafiła ponadprzeciętna liczba interpelacji. W tym przypadku większa liczba zapytań wynika z zainteresowania posła Zbigniewa Girzyńskiego (PiS) funkcjonowaniem zakładów karnych w 85 miejscowościach i aresztów śledczych w 69 miejscowościach.
W pozostałych przypadkach ministrowie otrzymują dosyć stałą liczbę interpelacji każdego miesiąca, średnio jest ich 48.
 
Dlaczego posłowie interpelują?
 
Pozostaje pytanie, co powoduje, że posłowie, i to nie ci z pierwszych stron gazet, stale i systematycznie chcą zadawać członkom Rządu pytania oraz jaki wpływ na kształtowanie prawa i polityki ma to narzędzie pracy poselskiej. Niektórzy są zdania, że składanie interpelacji jest zwyczajnym zabiegiem PR-owym, albo próbą sparaliżowania pracy ministerstw, jak podejrzewają niektórzy krytycy aktywnych w tym obszarze posłów. Trudno dociec, jakie są intencje posłów, my założyliśmy, że wynikają one jednak z chęci zajęcia się sprawami, które, zdaniem posłów są ważne.
 
Przeglądając interpelacje można czasem natrafić na informację o tym, co skłoniło posła do zadania pytania.
 
Ważnym źródłem pytań stawianych przez posłów są oczywiście media. Przykładem może być posłanka Anna Sobecka (PiS), która wiele interpelacji rozpoczyna od stwierdzenia „Prasa donosi, że…”. Nie jest to bynajmniej wyjątek. Maciej Orzechowski (PO) powoływał się na gazetę „Życie Kalisza” kiedy pytał Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej o przestrzeganie zasad umieszczania znaków drogowych. Kilku posłów Ruchu Palikota zaczerpnęło z gazet informacje o malejącym czytelnictwie w naszym kraju, co skłoniło ich do zapytania Ministerstwa Kultury o obecny stan i plany wsparcia bibliotek. Z kolei Maks Kraczkowski (PiS) po obejrzeniu programu „Uwaga!” TVN zapytał premiera o listę firm, które sprzedawały sól wypadową do celów spożywczych.
 
Nadużyciem byłoby jednak stwierdzenie, że posłowie składają głównie interpelacje dotyczące aktualnych wydarzeń, szeroko komentowanych w mediach. Jak stwierdziliśmy wcześniej, nie występują okresy masowego  składania przez posłów interpelacji do jednego ministra, z wyjątkiem dwóch przypadków, kiedy jednak przyczyną większej liczby interpelacji w danym miesiącu było złożenie przez 1-2 posłów dużej liczby zapytań o tą samą kwestię dla różnych miejscowości czy dyscyplin sportowych. Oznacza to, że składanie interpelacji nie jest podyktowane jedynie aktualnym zainteresowaniem mediów danym tematem.
 
Niektóre interpelacje są formą interwencji poselskiej podjętej na prośbę obywatela, który zgłasza posłowi swój problem. Tak było np. w przypadku interpelacji Aleksandry Trybuś (PO), która pyta o dodatki do emerytur dla kombatantów, po tym jak do jej biura zgłosił się weteran wojenny i przedstawił swoją trudną sytuację materialną. Podobnie zapytanie Marii Nowak (PiS) o problem osób pozbawionych adresu zameldowania złożone po spotkaniu z taką osobą.
 
Interpelacja to nie tylko sposób dotarcia do informacji potrzebnych w pracy posła, ale także narzędzie kontroli nad Rządem oraz droga wyrażania zaniepokojenia czy krytycznej opinii wobec polityki prowadzonej przez ministrów. Z możliwości składania ministrom tego typu zapytań posłowie korzystają coraz chętniej, choć nie jest to domena parlamentarzystów pełniących najwyższe funkcje w Rządzie czy w partii. Pozostaje pytanie czy i w jaki sposób interpelacja przekłada się na faktyczne rozwiązanie problemu?

Analiza na podstawie danych z dnia 5.11.2012. Dane uzyskane dzięki uprzejmości Ośrodka Informatyki Sejmu.