Czy czeka nas zamrożenie cen prądu? Posłów to nie interesuje, mają inne priorytety

Niezależnie czy Polska zainwestuje w transformację energetyczną, czy będzie ponosić coraz większe opłaty za emisję CO2, koszt produkcji energii w najbliższych latach będzie rósł.

Wszystkie państwowe spółki sprzedające prąd złożyły wnioski o podniesienie cen energii dla gospodarstw domowych. Podobnie było w zeszłym roku, jednak rząd wprowadził wtedy  ustawę, która spółkom przyznała rekompensaty a dla gospodarstw domowych, małych i średnich przedsiębiorstw oraz instytucji publicznych zamroziła ceny prądu. 

Podwyżka jest m.in. skutkiem wzrostu opłat za emisję CO2, ustalanych przez Unię Europejską. Jest to element wspólnej polityki odchodzenia od węgla. Pieniądze, za które firmy kupują uprawnienia do emisji CO2, zasilają budżet państwa. Polska ma też prawo do przyznawania darmowych uprawnień dla przedsiębiorstw, pod warunkiem, że będą one inwestować w transformację energetyczną. Jednak rząd nie wykorzystuje w pełni tej puli, wybierając opcję, która gwarantuje przypływ środków do budżetu. 

Rekompensaty dla firm energetycznych za to, że utrzymują niższe ceny energii, budzą wątpliwości odnośnie zgodności z prawem europejskim o pomocy publicznej. Obowiązuje również unijna dyrektywa (tzw. pakiet zimowy), która przewiduje, że od 2021 r. państwa członkowskie powinny odejść od regulacji cen energii. Wsparcie dla osób zagrożonych ubóstwem energetycznym powinno być realizowane w ramach polityki społecznej. 

Obecnie trwa dyskusja nad zamrożeniem cen energii na kolejny rok.

– Mam nadzieję, że uda się wypracować mechanizm, który pozwoli na brak podwyżek dla gospodarstw domowych w przyszłym roku – mówił Mateusz Morawiecki

– W tej chwili pracujemy nad tym, aby także w roku przyszłym przynajmniej dla odbiorców indywidualnych ten wzrost nie nastąpił. Chcemy chronić przede wszystkim rodziny, żeby nie odczuły skutków wzrostu cen prądu na giełdach – obiecywał w TVP Jacek Sasin, minister aktywów państwowych, odpowiedzialny za spółki skarbu państwa. – Natomiast nie możemy w nieskończoność utrzymywać zaniżonych cen energii elektrycznej dla wszystkich odbiorców. W tym dla przedsiębiorców – mówił Sasin. I wyjaśnia: – W dyskusji z Komisją Europejską usłyszeliśmy i musieliśmy się do tego dostosować, że w stosunku do firm jest to forma pomocy publicznej. Nie możemy tego typu rozwiązań stosować w dalszym ciągu.

Posłowie, którzy odpowiedzieli na pytania kwestionariusza MamPrawoWiedziec.pl nie są chętni by z budżetu państwa finansować dopłaty do rachunków za prąd. Tylko Tomasz Kostuś i Marta Wcisło z Koalicji Obywatelskiej oraz Daria Gosek-Popiołek i Katarzyna Kretkowska z Lewicy uważają, że należy dopłacać do rachunków gospodarstw domowych. Nieco więcej, bo po 5 parlamentarzystów z KO i Lewicy chce dopłacać do rachunków za prąd tylko osób najuboższych. W niższe ceny prądu dla przedsiębiorców chciałoby zainwestować z budżetu dwoje posłów KO – Mirosława Nykiel i Tomasz Kostuś.

Większość członków z wszystkich klubów popiera inwestycje w przydomowe odnawialne źródła energii. Takie inwestycje, wbrew pierwszemu wrażeniu pociągają za sobą kolejne pytania. – Kto zapłaci za transformację energetyczną? Czy panele fotowoltaiczne na dachach podmiejskich willi powinny być subsydiowane z kieszeni emerytów mieszkających w blokach? – pyta retorycznie Krzysztof Kempa, jeden z ekspertów układających pytania kwestionariusza MamPrawoWiedziec.pl. 

Tylko posłowie Konfederacji nie wybrali żadnej opcji, ponieważ nie popierają finansowania polityk osłaniających obywateli przed wzrostem cen. – Neutralność technologiczna! Do niczego nie dopłacać! Jeśli ceny będą wyższe, ludzie sami będą optymalizować zużycie energii – komentuje Dobromir Sośnierz z tego ugrupowania. 

Popularną wśród polityków inwestycją jest finansowanie termomodernizacji budynków. Wspieranie inwestycji obywateli rodzi kolejny dylemat, który wskazują eksperci Fundacji Habitat. Czy inwestycje obywateli powinny być finansowane z góry (trafiając do beneficjentów bezpośrednio lub pośrednio), tak by ze wsparcia mogły skorzystać również osoby o niskich dochodach, których nie stać na sfinansowanie inwestycji z własnych środków? Czy może lepiej pozostać przy obecnym rozwiązaniu i zwracać obywatelom koszty już poniesionych wydatków, by uniknąć nadużyć finansowych? 

Choć większość polityków popiera wprowadzenie zmiany i finansowanie inwestycji “z góry”, ciężko stwierdzić czy jest szansa na zmianę przepisów, bo członkowie partii rządzącej unikali odpowiedzi na pytania. Poznaliśmy poglądy tylko trojga parlamentarzystów – posłowie Jan Duda i Wojciech Murdzek oraz senator Alicja Zając zadeklarowali poparcie dla zmiany zasad finansowania inwestycji obywateli na rzecz bardziej korzystnego dla najuboższych. Wszyscy troje uznali też inwestycje w przydomowe instalacje OZE za jedno z priorytetowych działań, by ograniczyć wpływ wyższych cen energii na życie obywateli. Murdzek i Duda wskazali również inwestycje w termomodernizację budynków. Czy ich partyjni koledzy podzielają te pomysły i pójdą raczej w stronę inwestycji niż wyrównywania cen dopłatami? 

Niezależnie czy Polska zainwestuje w transformację energetyczną, czy będzie ponosić coraz większe opłaty za emisję CO2, koszt produkcji energii w najbliższych latach będzie rósł. Na jakie działania należy Pani/Pana zdaniem w pierwszej kolejności przeznaczyć środki z budżetu państwa, by ograniczyć wpływ wyższych cen energii na życie obywateli i rozwój gospodarki?

Prosimy wybrać dwa priorytetowe.

  • dopłacanie do rachunków gospodarstw domowych
  • dopłacanie do rachunków osób najuboższych
  • zamrożenie cen energii dla przedsiębiorstw
  • inwestycje w termomodernizację budynków
  • inwestycje w instalację odnawialnych źródeł energii w budynkach
  • Nie mam zdecydowanej opinii w tej sprawie
 KOSLDPSLPiS
dopłacanie do rachunków gospodarstw domowych22  
dopłacanie do rachunków osób najuboższych55  
zamrożenie cen energii dla przedsiębiorstw2   
inwestycje w termomodernizację budynków301642
inwestycje w instalację odnawialnych źródeł energii w budynkach381843