Dziewięć tygodni do wyborów. O czym nie mówią kandydaci?

Można by oczekiwać, że kandydaci na urząd prezydenta RP zaproponują wizje rozwoju Polski. Tymczasem, poza bezpiecznymi obszarami, poglądów kandydatów – brak.

Majowe wybory prezydenckie są ważne z kilku powodów. Kończą elekcyjny maraton ciągnący się od wyborów samorządowych w 2018 r., przez wybory do Parlamentu Europejskiego po parlamentarne w 2019 r. Będą decydujące dla przedłużenia – bądź nie – monowładzy Zjednoczonej Prawicy. Tradycyjnie cieszą się wśród wyborców największym zainteresowaniem (frekwencja przekracza 50 proc.). Mają największy ładunek demokratyczny – głowa państwa wybierana jest w wyborach bezpośrednich na zasadzie plebiscytu. Prezydent niby ma ograniczone kompetencje, ale pełni istotną rolę w polskiej układance ustrojowej, posiadając prawo weta, czyli możliwość efektywnej kontroli inicjatywy ustawodawczej Sejmu.

Waga wyborów nie przekłada się na wyrazistość poglądów kandydatów. PKW zarejestrowała dotychczas 24 komitety wyborcze, dla których trwa zbieranie list po 100 tys. podpisów poparcia. Przejrzeliśmy wypowiedzi i wystąpienia sześciu wiodących w sondażach i najszerzej znanych spośród nich: Roberta Biedronia, Krzysztofa Bosaka, Andrzeja Dudy, Szymona Hołowni, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Analizę prowadziliśmy do 10 marca, kiedy część kandydatów zapowiedziała zmianę sposobów prowadzenia kampanii opartej o spotkania na komunikację online. Pod uwagę braliśmy wystąpienia bezpośrednie lub komunikaty programowe. 

Początek kampanii był raczej niemrawy

Większości kandydatów brakuje wyrazistych poglądów oraz programów wyborczych zawierających wizję prezydentury. A chodzi o poglądy w sprawach kluczowych dla kompetencji prezydenta i dla państwa polskiego w ogóle. Przez pierwszy miesiąc kampanii odbyły się trzy konwencje programowe: Kidawy-Błońskiej, Kosiniaka-Kamysza i Biedronia (poświęcona bezpieczeństwu). Ponadto kandydat Lewicy zorganizował ogólnopolski zjazd komitetów Biedronia. Odbyła się też konwencja Andrzeja Dudy, ale nie dotyczyła programu, jedynie inauguracji kampanii. Hołownia otworzył osobiście 16 biur regionalnych, nazywając to nietypową konwencją wyborczą.

Kampania prowadzona jest głównie w reakcji na bieżące wydarzenia, jak gest posłanki Lichockiej, nieudana próba pozbawienia Jacka Kurskiego wpływu na TVP, epidemia koronawirusa czy podpisanie przez prezydenta tzw. ustawy kagańcowej o sądach. Wiele jest też w kampanii personaliów, choćby dyskusji o szefach i szefowych kampanii, a mało debaty merytorycznej.

Deklaracji programowych powstało niewiele. Szczegółowe programy ogłosili Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. Deklaracje kandydackie w formie briefu opublikowali Robert Biedroń i Krzysztof Bosak. Tymczasem szykujący się na drugą turę Andrzej Duda i Małgorzata Kidawa-Błońska na 9 tygodni przed wyborami programów nie mają. Wyborcze strony internetowe uruchomiło pięciu z sześciu głównych kandydatów Robert Biedroń, Krzysztof Bosak, Szymon Hołownia, Małgorzata Kidawa-Błońska, Władysław Kosiniak-Kamysz. Andrzej Duda publikuje informacje przez media społecznościowe.

Co mówią kandydaci, a o co pytają dziennikarze?

Na treść kampanii składają się trzy elementy: to, co mówią i o czym nie mówią sami kandydaci, o co i jak pytają kandydatów dziennikarze oraz, wreszcie, jakie mamy wobec kampanii oczekiwania jako wyborczy.

Co mówią sami kandydaci? 

Kandydaci zwykle uciekają od wyrazistych deklaracji i poglądów albo borykają się z oddzieleniem własnych poglądów od chęci bycia prezydentem „wszystkich Polaków”. 

Szymon Hołownia w swoich wystąpieniach odnosi się do większości parlamentarnej i ekspertów, a Małgorzata Kidawa-Błońska nadużywa stwierdzenia, że wszystko jest ważne: „Rosja jest naszym sąsiadem i to potężnym sąsiadem i zawsze lepiej rozmawiać, niż nie rozmawiać.”, gazeta.pl, 2020-03-03; „Samorządy są dla Polaków bardzo ważne, bo to sprawy załatwiane w ich bezpośrednim otoczeniu. Samorząd musi być częścią wspólnego dialogu o Polsce.”, Twitter.com, 2020-02-20.
„Podpiszesz czy uwalisz [ustawę o związkach partnerskich]? Hołownia: Powtarzam: niech najpierw wypowie się społeczeństwo przez swoich przedstawicieli. Niech Sejm to najpierw uchwali. Ja mam jasne poglądy, ale licytowanie się w rodzaju „jakby kiedyś przyszła ustawa, to bym podpisał" uważam za mało poważne.”, Tygodnik Powszechny, 2019-12-09.

Hołownia chętnie porusza tematy związane z ochroną klimatu, zwraca uwagę na nierówności społeczne w Polsce. Kidawa-Błońska mówi o państwie i wspólnym dobru, nie formułuje jednak szczegółowych deklaracji w żadnej polityce.

Krzysztof Bosak często przedstawia stanowisko nie jako swoje zdanie, lecz tradycję, teorię polityczną lub uzgodnienie koalicyjne w ramach Konfederacji. Np. dopytywany o ustawę aborcyjną mówi: „To nie jest moja opinia, Pani redaktor. My popadamy w taki błąd subiektywizmu, że każdy sam sobie definiuje normy etyczne”, wnet.fm, 2020-02-20. Bosak kieruje swoje wystąpienia do samozatrudnionych i przedsiębiorców – tych, którym najbardziej doskwierają podatki. Jest zwolennikiem ograniczenia roli państwa w organizacji usług publicznych na rzecz prywatnych wyborów obywateli.

Andrzej Duda skupia się na prezentowaniu dotychczasowych sukcesów swoich i rządu, a mniej miejsca poświęca propozycjom na przyszłość, w swoich wystąpieniach odnosi się do lokalnych potrzeb, niezwiązanych bezpośrednio z kompetencjami prezydenta jak np. budowa obwodnic: Rusza program budowy 100 obwodnic. (…) W tym programie 100 obwodnic jest także obwodnica Pisza. To program na 10 lat, więc to wszystko potrwa. Obwodnicy Pisza wcześniej nie planowano, nie projektowano. Wszystkie prace muszą zostać przeprowadzone (…) W każdym razie Pisz będzie tę obwodnicę miał, facebook.com, 2020-03-06. 

Podobnie wypowiadają się Robert Biedroń i Kidawa-Błońska w odniesieniu do zamykanych oddziałów szpitalnych w Polsce. Biedroń ma zresztą preferowany zestaw tematów, do których często powraca. Jest nim np. rozdział państwa od kościoła: „Skąd finansowanie w służbie zdrowia?” Biedroń: „Trzeba uporządkować cały budżet. Np. za zbędne uważam wydatki na ‘kościół. Kościół jest się w stanie samofinansować.” polskieradio.pl, 2020-02-06

Najbardziej konkretny jest Władysław Kosiniak-Kamysz. Jednak po podliczeniu, suma kosztów realizacji jego obietnic przekroczyłaby możliwości budżetu, np. “Stworzę prezydencki program stypendialny dla studentów. Każdy student co miesiąc otrzyma 1000 zł, zobowiązując się do pracy w Polsce przez 10 lat po zakończeniu studiów. To inwestycja, która pozwoli na zatrzymanie specjalistów.”, Facebook.com, 2020-02-23.

O co pytają dziennikarze?

Zdecydowana większość dziennikarzy woli w kampanii pytać o sprawy personalne i światopoglądowe niż rozmawiać o poszczególnych politykach państwa. Pytania o aborcję czy in vitro pojawiają się w bardzo wielu wywiadach, podczas gdy np. pytania o podatki czy suszę padają niezwykle rzadko. 

Policzyliśmy, że Małgorzata Kidawa-Błońska, która na początku kampanii nie udzielała licznych wywiadów, od grudnia została zapytana o stosunek do ustawy dotyczącej przerywania ciąży przynajmniej sześć razy (za każdym razem konsekwentnie powtarzając ten sam pogląd).  

Zdarza się, że dziennikarze w wywiadach poszukują sensacji lub wręcz przeciwnie pytania i wywiady są wygładzane, a brak poglądów kandydatów usprawiedliwiany. Prezydentowi Andrzejowi  Dudzie zadano na przykład takie pytanie w “Gościu Wiadomości” TVP: “Panie Prezydencie wyjeżdża Pan z sukcesem, jak mówi wielu komentatorów, ale na pewno też z pamiątkowym zdjęciem z Królową Elżbietą II? Razem z Małżonką był Pan Prezydent na przyjęciu u Królowej wraz z innymi liderami państw NATO”.

Co chcą wiedzieć wyborcy? 

Teoretycznie wyborcy mają narzędzia do samodzielnego ustalenia poglądów kandydatów: dyskusje w mediach społecznościowych na oficjalnych profilach kandydatów, live chaty, możliwość zadania kandydatowi pytań przez media społecznościowe czy mailowo. Jednak niekoniecznie i niemasowo z tej możliwości korzystają, a administratorzy profili kandydatów ograniczają się głównie do publikacji skrótowych komunikatów i zapraszania na spotkanie.

Słabości debaty politycznej w Polsce widać w wynikach badań sondażowych. Wyborcy nie mają jasności co do rzeczywistych „palących spraw”, mają duży rozdźwięk między tym, co uważają za priorytety działań rządu, a tym, czego się obawiają. 

W sondażu IBRiS przygotowanym dla DGP i RMF FM w październiku 2019 r. priorytetem nowego rządu wg 81,2 proc. respondentów powinna być ochrona zdrowia. Inne obszary, wskazane jako najważniejsze wyzwania dla rządu, to polepszenie jakości edukacji (32,1 proc.), sytuacja materialna seniorów (26,9 proc.) oraz  zwiększenie płac (20,6 proc). Sondaż potwierdził więc, że dla mieszkańców Polski kluczowe są kwestie społeczne i ekonomiczne. Tymczasem zapytani, czego najbardziej się obawiają w sondażu IPSOS dla OKO.press z września 2019 r. 38 proc. pytanych wybrało zmiany klimatu. Drugim źródłem niepokoju (24 proc.) są „ruchy LGBT i ideologia gender”. Na trzecim miejscu znalazły się (otrzymując po 19 proc. wskazań) „wyjście Polski z UE”, „katastrofa służby zdrowia” oraz „nasilenie ruchów nacjonalistycznych”. 

O czym moglibyśmy usłyszeć w kampanii prezydenckiej 2020?

Od prezydenta, który jest gwarantem ciągłości władzy, strażnikiem suwerenności i Konstytucji oczekiwać można całościowej wizji dla Polski, priorytetów prezydentury i poglądów na kluczowe dla Polski kwestie zarówno w krótkiej, jak i w długiej perspektywie. Oczywiście, istnieje napięcie między tym, co faktycznie może prezydent, czyli jego rzeczywistymi kompetencjami, a tematami zwyczajowo podejmowanymi w kampanii wyborczej i składanymi obietnicami. Czyli pomimo, że Prezydent RP nie może zadysponować konkretnych środków na psychiatrię dziecięcą, bo nie jest ministrem zdrowia ani ministrem finansów, to jednak chcemy usłyszeć od każdego z kandydatów jego propozycje dotyczące służby zdrowia, bo to jedna z kluczowych dla obywateli spraw, nie tylko w obliczu walki z koronawirusem.

Na razie w ramach debaty politycznej wyborcy otrzymują tematy zastępcze – podejścia pod finansowanie in-vitro i dyskusję wokół gwizdów w Pucku zamiast rzeczywistej debaty np. na temat wyzwań stojących przed polską polityką zagraniczną. Zamiast rozmowy wyborze źródeł energii ich konsekwencjach dla portfeli Polaków i dla jakości klimatu obywatele słyszą płytko stawiane pytania o konieczność „odejścia od węgla”.  

A istnieje szereg wyzwań, mających bezpośredni wpływ na życie wszystkich, z którymi prezydent, niezależnie od tego kto jest czy będzie u władzy, będzie musiał się zmierzyć. Tymczasem kandydaci unikają podejmowania dyskusji i składania jasnych deklaracji. Przed sztabami wyborczymi największe wyzwanie od trzech lat – poprowadzenie konstruktywnej i odpowiedzialnej kampanii w internecie.

MamPrawoWiedziec.pl dostarcza obywatelom narzędzi ułatwiających świadomy udział w wyborach. Uważamy, że kandydaci powinni mieć poglądy w kluczowych dla Polski kwestiach. W kampanii prezydenckiej chcielibyśmy usłyszeć ich opinie i propozycje w sześciu kluczowych obszarach: ustroju, polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, klimatu, zdrowia, edukacji i gospodarki.