Kto i jak będzie kontrolował wybory?

Wszystkie ręce na pokład. Ruch obywatelskiej kontroli wyborów aktywizuje się od kilku lat, ale kompromitacja Państwowej Komisji Wyborczej przy wyborach samorządowych dała mu nową energię.

10 maja liczenie głosów kontrolować ma cała rzesza obywateli zorganizowanych wokół kilku projektów.

Mężowie zaufania

W skład komisji wyborczych wchodzą obywatele zgłaszani przez komitety wyborcze. Może być to każdy z nas, wystarczy, że jesteśmy ujęci w spisie wyborców danej gminy, w odpowiednim czasie zgłosimy się do wybranego przez nas komitetu wyborczego i zostaniemy wybrani do kilkuosobowego składu. Jeśli kandydatów do komisji jest więcej, jej członków wybiera się przez publiczne losowanie, jeśli mniej, skład uzupełnia arbitralnie odpowiednio wójt, burmistrz lub prezydent miasta spośród osób ujętych w stałym rejestrze wyborców danej gminy.

W dniu wyborów, przed rozpoczęciem głosowania komisja sprawdza dostarczone jej dokumenty oraz ponownie przelicza karty do głosowania, ostemplowując je swoją pieczęcią. Potem karty są zabezpieczane, a członkowie komisji sprawdzają, czy urna jest pusta. Zamykają ją i pieczętują. Komisja sprawdza także, czy w lokalu umieszczone są odpowiednie obwieszczenia oraz czy w bezpośrednim sąsiedztwie lokalu nie znajdują się elementy służące prowadzeniu kampanii wyborczej, jak plakaty, ulotki czy napisy. Jeśli tak, to je usuwa. W ciągu dnia w miejscu głosowania muszą przebywać co najmniej 3 osoby, w tym przewodniczy komisji lub jego zastępca. Po zamknięciu lokalu do głosowania komisja liczy głosy i sporządza protokół.

Dodatkowo każdy komitet może wyznaczyć tzw. mężów zaufania, którzy mają prawo uczestniczyć we wszystkich czynnościach wykonywanych przez komisję wyborczą w dniu głosowania. Mężowie mogą być obecni w czasie przygotowań do otwarcia lokalu i oczywiście po jego zamknięciu, przy liczeniu głosów i przekazywaniu ich do centrali. W każdym momencie z ramienia komitetu w miejscu głosowania może przebywać jedna osoba, ale mogą one się zmieniać przez cały dzień. Mogą obserwować, ale i zgłaszać zastrzeżenia przewodniczącemu komisji i swoje uwagi do protokołu głosowania, którego kopię mają prawo otrzymać.

Jednak zastępca przewodniczącego PKW Wiesław Kozielewicz przypomina: – Mężowie zaufania nie mogą wykonywać żadnych czynności członka komisji, pomagać wyborcom w głosowaniu ani udzielać im wyjaśnień. Mężowie zaufania nie są uprawnieni także do liczenia ani do przeglądania kart do głosowania przed rozpoczęciem głosowania, w trakcie głosowania i po jego zakończeniu. Oznacza to m in., że mężowie zaufania nie mogą mieć żadnego kontaktu fizycznego z kartami do głosowania (nie mogą dotykać kart) w żadnym momencie, to jest przed rozpoczęciem głosowania, w trakcie głosowania i po jego zakończeniu. Mężowie zaufania mogą natomiast obserwować liczenie głosów przez komisję i ustalanie przez nią wyników głosowania. Niedopuszczalne jest utrudnianie przez członków obwodowej komisji wyborczej obserwacji mężom zaufania wszystkich wykonywanych czynności.

Co więcej, nie mogą robić zdjęć ani nagrań w trakcie głosowania, ani po zamknięciu lokali wyborczych. Prawo do rejestracji obrazów mają jedynie dziennikarze.

Od długopisów po smartfony

Z inicjatyw obywatelskich najaktywniejszy jest Społeczny Ruch Kontroli Wyborów. Jego działacze piszą na swojej stronie: „Zrzeszamy osoby chętne do pracy w komisjach wyborczych jako ich członkowie oraz mężowie zaufania pilnujący, czy komisja pracuje zgodnie z prawem”. Strona liczy ponad 4 tysiące fanów. Zdecydowanie większa liczba osób poparła organizowane przez RKW wydarzenie „Weź swój długopis na wybory!”, oczywiście – by zapobiec fałszerstwom. Twórcy wydarzenia wyceniają oszustwa wyborcze na 10,5 zł, bo – jak piszą – za tyle można w sklepach internetowych kupić długopis wypełniony tuszem, który znika z kartki w kilka godzin po jej zapisaniu.

RKW oficjalnie nie jest związany z żadną partią. Prawo i Sprawiedliwość organizuje własne Centralne Biuro Ochrony Wyborów, które ma gromadzić dane o wszelkich nieprawidłowościach przy głosowaniu. W praktyce będą to także mężowie zaufania i członkowie komisji ­– ma być ich łącznie około 50 tys., na blisko 250 tys. członków komisji wyborczych. Dodatkowo PiS instruuje ich, by wzięli ze sobą aparaty fotograficzne i sporządzali nimi dodatkowe kopie protokołów oraz pisali notatki o wszelkich nieprawidłowościach. Ma to zapewne pomóc przy składaniu ewentualnych protestów wyborczych po zakończeniu głosowania.

Orbitujący wokół PiS Jarosław Gowin proponuje aplikację do zgłaszania nieprawidłowości podczas wyborów, które będą automatycznie nanoszone na mapę na stronie kampania2015.pl. Na razie zainstalowało ją kilkaset osób. Pierwsze zgłoszenia dotyczące braku kart do głosowania już się pojawiły.

Swoją aplikację wspomagającą kontrolę głosowania zbudowała też firma zajmująca się nowymi technologiami – TouK. Ctrl-PKW umożliwia zrobienie zdjęcia protokołu komisji wyborczej po zamknięciu lokalu i wpisanie wyników do specjalnego formularza. Tak zebrane wyniki mają zostać zweryfikowane, zsumowane i udostępnione publicznie. Podobnie jak aplikacje Polski Razem Zjednoczonej Prawicy pobrało ją kilkaset osób.Obserwatorzy

OBWE przyjadą jesienią

Eksperci Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, którzy w marcu, na zaproszenie MSZ, badali potrzebę obserwacji wyborów w Polsce, uznali, że ich obecność nie jest konieczna przy wyborach prezydenckich, postanowili jednak przyjechać jesienią na wybory parlamentarne. Obywatele zbierają już jednak podpisy pod petycją w sprawie organizacji obserwacji także na wybory niedzielne. Jak na razie podpisało się ponad 8 tysięcy osób.

Eksperci zauważyli zresztą problem wysokiej nieufności społeczeństwa do instytucji przeprowadzających wybory i zalecili dogłębną ocenę zdolności i wydajności administracji wyborczej na poziomie krajowym. Zwrócili też uwagę na brak sprawnego systemu kontroli finansów partii, który jest zarówno opresyjny, jak i nieefektywny. Chwalili nasze regulacje dotyczące zgłaszania kandydatów i podkreślali dobrą kondycję środowiska medialnego w Polsce, nazywając go otwartym i pluralistycznym. Na jesieni przyjedzie zapewne zaledwie kilku obserwatorów, którzy będą działać w Warszawie. W tym samym raporcie OBWE zaleciło również rewizję prawa wyborczego i uwzględnienie w nim ram prawnych dla obywatelskiej obserwacji wyborów.