Szalenie trudna decyzja. Dla mnie i każdego z posłów, który takiego wyboru dokonał. Zagłosowałem na tak, ale to nie znaczy, że jestem złym człowiekiem, że kiedykolwiek skrzywdziłem, czy chcę krzywdzić zwierzęta. Powiem szczerze: fakt, że ustawa ostatecznie została odrzucona, jest dla mnie pewną ulgą. Premier powiedział: rozum się martwi, serce się raduje. Ja bym sparafrazował: sercu lżej, bo trzeba mieć świadomość, że problem nie został rozwiązany, że to nawet nie jest początek rozwiązywania tego problemu. Podjąłem taką, a nie inną decyzję, bo zupełnie inaczej patrzy się na pewne kwestie, gdy jest się posłem rządzącej koalicji, a nie opozycji. Musiałem wziąć pod uwagę kwestie gospodarcze, kwestię swobód religijnych.

Źródło: www.gazetalubuska.pl